Wiadomość
  • Polityka plików cookies

    Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki. Pliki cookie służą do autentyfikacji, nawigacji oraz innych funkcji.

Patron

Kazimierz Jagiellończyk – patron Gimnazjum w Trąbkach Wielkich.

19.06.2002 r. Gimnazjum w Trąbkach Wielkich został wręczony sztandar oraz nadane imię króla polskiego – Kazimierza Jagiellończyka. Długo zastanawialiśmy się, kto mógłby zostać patronem naszej szkoły. Młodzież i nauczyciele podawali różne kandydatury. Wśród kandydatów na patrona pojawiały się takie nazwiska jak: Henryk Sucharski, Cyprian Kamil Norwid, Stanisław Przybyszewski, Krzysztof Kamil Baczyński, Tadeusz Łomnicki, Andrzej Wajda, Jan Paweł II (kandydat naszego Księdza Dziekana). Kiedy rozmawiałem z młodzieżą w ubiegłym roku szkolnym, pytano mnie często, czy patronem może być Adam Małysz. Niestety ta ostatnia kandydatura nie mogła być przyjęta. Podczas długich dyskusji stwierdziliśmy, że najbardziej odpowiednią postacią byłby wielki król polski Kazimierz Jagiellończyk. Gdyby Henryk Sienkiewicz napisał powieść, której akcja rozgrywałaby się w drugiej połowie XV w., a Jan Matejko namalował wielki obraz, na którym znajdowałaby się postać króla, to z pewnością współcześni Polacy mieliby większą wiedzę o osobie tego władcy.

Kazimierz IV Jagiellończyk urodził się w 1427 r. jako młodszy syn Władysława Jagiełły i Zofii Holszańskiej. Żył lat 65, z czego przez 45 lat zasiadał na tronie krakowskim. Po śmierci Wielkiego Księcia Litewskiego Zygmunta Kiejstutowicza zostaje obwołany przez litewskich panów Księciem Litwy. Ma wtedy zaledwie 13 lat. Po tragicznej śmierci swego starszego brata Władysława Warneńczyka jemu przypadnie królewska korona. Panowie krakowscy muszą jednak udać się na Litwę i prosić Kazimierza, aby został królem naszego państwa. W czasie uroczystego wjazdu do Krakowa przyszłego władcę witają przedstawiciele Akademii Krakowskiej i szkół. Sam akt koronacyjny odbył się 25.06.1447 r. Polska miała młodego, dwudziestoletniego króla, który przez historyków zostanie nazwany królem królów, ponieważ czterech jego synów zostanie królami, jeden kardynałem, a jeden świętym. Kazimierz w czasie swoich rządów musiał rozwiązać wiele skomplikowanych problemów, przed którymi stał nasz kraj. Należało wzmocnić unię personalną z Litwą oraz ograniczyć wpływy wszechwładnego biskupa krakowskiego Zbigniewa Oleśnickiego. W działaniach tych król oparł się na możnowładcach z Wielkopolski. Umiejętnie uzyskiwał poparcie średniej szlachty za cenę nadawanych przywilejów (przywilej nieszawski).W 1454 r. Kazimierz ogłasza włączenie Prus do Polski i wypowiada wojnę Krzyżakom, nazwaną przez historyków Trzynastoletnią. W jej wyniku państwo zakonne straciło dotychczasową swoją pozycję, a Polska odzyskała Pomorze Gdańskie. W następstwie tych wydarzeń Trąbki Wielkie zostały włączone w skład państwa Jagiellonów. Odtąd ziemie te nazywać się będą Prusami Królewskimi. Po śmierci książąt mazowieckich także Mazowsze staje się częścią Polski.

Kazimierz prowadził rozległą politykę dynastyczną. W roku 1471 na tronie czeskim osadził swojego syna Władysława II Jagiellończyka, który od 1490 r. był również królem Węgier. Dalekowzroczna polityka władcy spowodowała, iż po uzyskaniu dostępu do morza mieliśmy wpływy we Wschodniej i Południowej Europie. W czasie panowania króla Kazimierza Polska rozwijała się gospodarczo i kulturalnie. W tym czasie tworzy znakomity historyk Jan Długosz i rzeźbiarz Wit Stwosz. Pod koniec panowania pojawiają się nowe prądy umysłowe, które okazały się początkiem humanizmu. Polska była jednym z największych krajów Europy o powierzchni blisko 1300 000 km2 . Rok śmierci króla to również rok kończący długi proces kształtowania Sejmu Walnego. W tym też roku Krzysztof Kolumb dociera do wybrzeży Ameryki. Rozpoczyna się nowy okres w historii świata.

Maciej z Miechowa tak charakteryzował króla: „był zaś król Kazimierz postaci wyniosłej, twarzy podłużnej i pełnej, do miłostek skłonny, lubił łaźnie, od młodości aż do końca życia zawsze myśliwy i łowca, zawsze trzeźwy, pił wodę, a win i sycery (miodu) nie używał a nawet zapachu ich nie lubił. W biesiadach pobłażliwy i wytrwały, na trudy, zimno, dym, wiatr, upał najcierpliwszy. Kler szanował, od poddanych żądał pieniędzy, o przyrzeczeniach pamiętał, był prawdomównym, pożyczki zwracał”. Inny zaś dziejopis Maciej Stryjkowski w bardzo podobny sposób opisywał naszego patrona: „Był wzrostu wysokiego strzelistego, długiej a suchej twarzy, łysy na głowie, obyczajów prostych. Myślistwem koło zwierzu i ptactwa wszelkiego nader się bawiący. Trzeźwy, bo wina, piwa i miodu nie pijał, w łaźni się z winnikiem kochający (winnik – witki brzozowe, którymi chłostali się w łaźniach). Pracy, zimna, wiatru, dymu, upalenia słonecznego cierpliwy, a we wszystkim ojcu Jagiełłowi podobny.”

Uważam, że Kazimierz Jagiellończyk to barwna i ciekawa postać naszej przeszłości. Za jego panowania Polska stała się jednym z największych państw Europy, zakończony został, bez mała, dwustuletni proces kształtowania polskiego parlamentaryzmu, którego uwieńczeniem było powstanie Sejmu Walnego. Kazimierz Jagiellończyk to nie tylko wybitny władca, ale również człowiek prawy. Odznaczał się uczciwością i umiejętnością pokonywania trudności. Potrafił bronić swojego zdania oraz dbać o interesy królestwa.

Współczesna młodzież wychowywana w świecie rozchwianych wartości poszukuje autorytetów i ich naprawdę potrzebuje. Kazimierz Jagiellnończyk to właśnie człowiek, z którego można brać przykład – władca silny, odważny i uczciwy. Długie i rozsądne panowanie Kazimierza Jagiellończyka przygotowało Polskę – gospodarczo i kulturalnie – do Nowych Czasów, zwanych Złotym Wiekiem.

Jakim człowiekiem był król Kazimierz ?

Jak wyglądał patron trąbkowskiego Gimnazjum? Wit Stwosz, który znał króla osobiście, przedstawił na płycie nagrobnej realistyczny portret Kazimierza. Badania szczątków kostnych przeprowadzane w 1973 roku pozwalają odtworzyć fizyczne cechy króla. Miał około 180 cm wzrostu. W czasach średniowiecza był więc mężczyzną bardzo wysokim. Szczupły, o wąskiej twarzy, wyraźnie zarysowanych łukach brwiowych, dużych nieco skośnych oczach, nos wypukły, w części dolnej wąski, wydatna broda, symetryczna szczęka. Głowę miał kształtną dobrze uformowaną. Kości nie wykazywały zmian chorobowych ani urazów. Król więc był wysokim, prawidłowo zbudowanym mężczyzną, można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że podobał się kobietom. Król rzadko chorował i cieszył się doskonałą kondycją fizyczną. Jego ojciec żył przecież 82 lata, a on sam 65. W tym czasie ludzie nie dożywali zazwyczaj 40 roku życia. Nosił niewielki wąs, z biegiem lat pojawiła się łysina sięgająca do czubka głowy. Mówił z śpiewnym wschodnim akcentem, lekko sepleniąc. Zarówno z wyglądu fizycznego jak i cech charakteru: „we wszystkim ojcu Jagiełłowi podobny”, to zdanie zanotowane przez Macieja Stryjkowskiego (ok. 1547 – 1593) jest bardzo ważne. Cechy ojca opisał bardzo szczegółowo Jan Długosz i na tej podstawie bez obawy błędu można wnioskować o charakterze Kazimierza. Kronikarz Maciej z Miechowa (Miechowita), (ok. 1457 – 1523) opisywał władcę w ten sposób: „Od najmłodszych lat aż do końca zawsze myśliwy i łowca ptaków. Bardzo miłował się w psach myśliwskich (...) Był człowiekiem zawsze wstrzemięźliwym, pił wodę, a nigdy nie kosztował wina, miodu, piwa i lekarstw, a zapachu ich nie znosił i brzydził się nimi (...) Łaźnię i częste ćwiczenia lubił, skłonny był ucztować i jeść, a wysiłek, trudy, mrozy, dym, wiatr, upał znosił najcierpliwiej. Kler szanował, od poddanych żądał pieniędzy, o przyrzeczeniach pamiętał, był prawdomówny, pożyczki zwracał.” M. Stryjkowski dodawał, że był: „obyczajów prostych”. Tę samą cechę zauważał u W. Jagiełły J. Długosz. Ciekawą opinię o królu zanotował kronikarz pruski: „miły, najłagodniejszy, najdobrotliwszy, najlepszy [...] i zawsze [...] roztropny”. Słynął zarazem z „żelaznego charakteru”. Jan Długosz tak opisywał sytuacje z roku 1453, kiedy próbowano nakłonić go do decyzji, której nie chciał zaakceptować „Pięć dni stracono na próżne zabiegi u króla, którym towarzyszyła gorąca troska i jeszcze gorętsze prośby. Codziennie kilka razy posyłano różnych prałatów i panów, wreszcie królową Zofię i kardynała Zbigniewa. Na różne sposoby usiłując go nakłonić nie mogli zmiękczyć żelaznego charakteru. A kiedy nie została im już żadna nadzieja, płakali...” Dwa lata wcześniej w Nowym Korczynie ogranicza nadmierne wpływy Zbigniewa Oleśnickiego, który w zuchwałej mowie do króla próbował go sobie podporządkować, monarcha tak mu odpowiedział: „Żadna rada nie zdoła mnie do tego nakłonić, abym uczynił, o co mnie upominasz”. Był urodzonym władcą, posiadał charyzmę i potrafił narzucać swoje zdanie. Pod koniec panowania bez większego sprzeciwu mógł stwierdzić, że podejmując decyzje, kierował się dewizą „Sic volo, sic jubeo” (Tak chcę, tak rozkazuję). Choć nigdy tego zdania nie wypowiedział. W 1440 roku wbrew opinii brata króla Władysława przyjął rządy na Litwie. Sprawował je osobiście do końca życia. Kiedy w 1478 roku panowie litewscy prosili o wyznaczenie zarządcy Wielkiego Księstwa, usłyszeli, że „za życia swego nikomu nie powierzy rządów Litwy”. Nie miał wątpliwości, że tylko on może być królem Polski przez dwa lata wypracował sobie odpowiednią pozycję, aby mógł w dogodnych dla siebie warunkach dokonać koronacji. Mówił o sobie: „jestem panem, który się nie spieszy i może wiele wycierpieć i niczego nie czyni bez rozwagi (rady)”. Mikołaj Bażyński na zjeździe panów pruskich w 1490 roku tak go scharakteryzował: „„Nasz łaskawy pan król jest potężnym panem, który nie daje się przymuszać swym równym a jeszcze mniej swym poddanym”. Jagiellończyk nie lubił dzielić się władzą i chciał zawsze sprawować ją osobiście. Niektórzy historycy formułują zarzut o zapędy absolutystyczne. Jest to niezgodne z prawdą historyczną. Przecież za jego panowania kształtuje się sejm walny – parlament szlachty. Niechętny do karania, wolał nagradzać. Jeśli coś otrzymał, oddawał podwójnie (jak ojciec Jagiełło). Wszyscy kronikarze i historycy zwracają uwagę na wyjątkowo udane małżeństwo z Rakuszanką, „Żonę swą, królową Elżbietę gorąco miłował, a ona jego”. Mimo początkowych oporów ( przyszła królowa mówiąc najdelikatniej nie była piękna) połączyła ich gorąca miłość. Elżbieta nie opuszczała męża w najdłuższych podróżach mimo licznych ciąż i porodów. Urodziła swojemu mężowi trzynaścioro dzieci. Ich małżeństwo mogłoby stanowić wzór nie tylko w średniowieczu, ale i w czasach współczesnych. Król był człowiekiem bardzo religijnym (jego ojciec był jeszcze neofitą), codziennie uczestniczył we Mszy Świętej, w czasie podróży odprawiał ją kapelan w przenośnej kaplicy. Odbywał pielgrzymki do klasztoru Świętej Trójcy na Łysą Górę. Wiemy, że osobistym kultem otaczał Świętą Trójcę, Krzyż, i Mękę Pańską. W Wielki Czwartek wzorem swego ojca „przed Wielkanocą ... zaczął się zajmować tylko sprawami dotyczącymi zbawienia umył stopy dwunastu ubogim, których odział w nowe szaty, a następnie przyjął Komunię Świętą.”

Historycy nie znaleźli żadnego dokumentu podpisanego przez króla. Stwierdzili, że był on najprawdopodobniej analfabetą. Przypominam, że nauka wówczas odbywała się tylko w języku łacińskim. Twierdzenie to nie wytrzymuje krytyki. Przytoczę tylko cztery argumenty przeczące tej tezie.          W młodości nauczycielem króla był Wincenty Kot z Dębna, późniejszy prymas i arcybiskup Gnieźnieński. Czy mógł nie nauczyć Kazimierza czytać? Kazimierz zawsze po łowach pamiętał, aby część upolowanych zwierząt przesłać w darze profesorom Uniwersytetu. Wraz z żoną uczestniczył w rozprawach doktorskich w krakowskiej akademii. Wychowanie swych synów i córek powierzył najwybitniejszym uczonym swego czasu J. Długoszowi i Kalimachowi (ten ostatni należał do grona jego zaufanych). Czy tak postępuje człowiek, który nie umie czytać i pisać, to chyba niemożliwe?

Władca miał prawie ciągłe problemy finansowe. Dochód roczny dworu szacuje się na 70 tys. dukatów. Król Węgier Maciej Korwin, który panował w znacznie mniejszym państwie, dysponował rocznie około 800 tys. dukatów. Polscy królowie byli „ubodzy”. Królowa często pod pożyczkę zastawiała swoje suknie u lichwiarzy. Król, mając mało gotówki, rozdawał dworzanom: sukno, jedwabie, futra, konie. Stworzył z konieczności „system podarkowy”. Nie był człowiekiem skąpym, choć w 1485 roku w czasie spotkania z Wielkim Mistrzem, nagabywany przez jego sekretarza o podarki, odpowiedział: „Nie dam nic”. Co zostało zanotowano w polskiej wersji na marginesie niemieckiego tekstu. Król jadł skromnie, wina nie pił. Na potrzeby dworu sprowadzano korzenie, ryż, cukier. W ucztach uczestniczył, ale zawsze trzeźwy lubił przyglądać się popisom rycerskim i turniejom, sam był królem – rycerzem. W czasie 45 lat panowania nieustannie podróżował jako monarcha, odbył 32 podróże na Litwę. To prawdziwy rex ambulans (król wędrowny, ruchomy). Regularność jego podróży jest zadziwiająca. Najgłębszą prawdę o nim i jego charakterze wywnioskować można z jednego zdania wypowiedzianego przez króla, które zostało zanotowane skrupulatnie przez kronikarza. Kiedy Kazimierz stanął w obliczu własnej śmierci, zapytał medyków, czy jest jeszcze nadzieja, że wyzdrowieje. Lekarze odpowiedzieli mu, że nie są w stanie zwalczyć choroby. Wtedy Kazimierz jako „nieustraszony bojownik”, powiedział: „Więc wtedy umrzeć”. Król był typowym Jagiellonem. Tak pod względem wyglądu fizycznego jak i cech charakteru. Posiadał jak jego ojciec wrodzoną kulturę w kontaktach z ludźmi. Abstynent, którego żywiołem były podróże po kraju oraz lasy, gdzie najlepiej wypoczywał. Życzliwy, miły, wdzięczny za doznane dobro, myśliwy do końca życia. Dbał o higienę w sposób wzbudzający najwyższe zdumienie w jego czasach. Cierpliwy, wytrwały, konsekwentny. Był człowiekiem odważnym, umiejącym podejmować wielkie wyzwania. Dobrotliwość nie miała nic wspólnego ze słabością charakteru, zawsze konsekwentnie dążył do osiągnięcia zasadniczego celu „Analiza osobowości Jagiellończyka nie nastręcza szczególnych trudności. Wrodzone i nabyte predyspozycje duchowe i umysłowe Kazimierza tworzą łatwo czytelną całość, wielce charakterystyczną, zwartą, harmonijną i nie skomplikowaną w najlepszym tego słowa znaczeniu. Posiadał Kazimierz jasno określony, niezawiły system wartości i kierował się nim – zawsze w służbie państwa, zawsze czynny – omijając szczęśliwie rafy jałowych walk wewnętrznych, frustracji czy wyrzutów sumienia. Postrzegamy go takim, gdy w wieku lat trzynastu wyjeżdża na Litwę i tam ujawnia cechy oraz podejmuje działania zdumiewająco dojrzałe. Takim jest też w ostatnich chwilach życia, gdy w obliczu nieuchronnego, z niewzruszoną godnością, przyjmuje wyrok lekarzy”. Czy wiele krajów może poszczycić się tak wspaniałym władcą? W naszych trudnych, rozchwianych czasach, gdy brakuje autorytetów, a ludzie mają problemy ze swoją osobowością, postać patrona naszego Gimnazjum jest przykładem na to, jak wspaniały może być prostolinijny charakter. Jeden z historyków napisał przecież o jego panowaniu: „Pozostawił królestwo Polskie w najwyższym rozkwicie”.

Wielka Dynastia Jagiellonów

Przedstawiam tabelę dynastyczną Jagiellonów i spokrewnionych z nimi Wazów. Niektórzy badacze wywodzą ród Jagiellonów od ostatniego króla Anglosasów – Haralda, który poległ w 1066, w bitwie pod Hastings, pokonany przez Wilhelma Zdobywcę. Dzieci zabitego Haralda: Godwin, Harald i Guida musiały ratować się ucieczką na Ruś Kijowską i tam dały początek rodowi Giedymina. Pradziad Kazimierza Jagiellończyka i protoplasta rodu – Wielki Książę Giedymin miał siedmiu synów i przynajmniej trzy córki. Jedna z nich – Anna Aldona została w 1325 roku pierwszą żoną Kazimierza Wielkiego. Dziad naszego patrona – Olgierd miał dwunastu synów i dziewięć, nie wymienionych przeze mnie w tabeli, córek. Natomiast drugi wybitny dziedzic Giedymina, stryjeczny dziadek Jagiellończyka – Kiejstut był ojcem siedmiu synów i sześciu córek. Władysław Jagiełło miał teoretycznie osiemnastu konkurentów do tronu polskiego. Ojciec Kazimierza Jagiellończyka musiał być człowiekiem niezwykłych zdolności, skoro z dziewiętnastu potencjalnych kandydatów na tron krakowski, to właśnie Jagiełłę wybrali panowie polscy na przyszłego króla. Sam Kazimierz Jagiellończyk był ojcem sześciu synów i siedmiu córek. Płodność dzieci i wnuków Jagiellończyka jest zadziwiająca. Wymieniona przeze mnie wnuczka Anna, wydana za Ferdynanda I – cesarza Niemiec, doczekała się czterech synów i jedenastu córek (z linii tej wywodzi się dynastia panująca dziś w Belgii). Córka Zofia poślubiona przez Fryderyka Brandenburskiego wydała na świat dziesięciu synów i siedem córek (potomkowie tego związku połączeni są z panującą dynastią Windsoru w dzisiejszej Anglii, z królową Elżbietą II). Anna wydana za mąż za Bogusława X urodziła potomstwo, z którego wywodzą się dzisiejsi królowie Danii i Norwegii. Nie wymieniona w tablicy Barbara, która poślubiła księcia saskiego – Jerzego, doczekała się dziesięciorga dzieci, które spokrewnione zostały z królami Prus, cesarzami Niemiec, a po kądzieli również z królami Szwecji. Natomiast wnuczka Kazimierza Jagiellończyka – Jadwiga, zrodzona ze związku Zygmunta Starego z Barbarą Zapolyą, spokrewniona jest z dzisiejszymi władcami Holandii, Luksemburga i Monaco. Jest oczywiste, że najbliższą dynastią w stosunku do Jagiellonów byli Habsburgowie. Niepanujący obecnie królowie Grecji wśród swoich przodków wymieniają Kazimierza Jagiellończyka. Jak widać z tego pobieżnego wyliczenia, wszyscy panujący obecnie władcy Europy są spokrewnieni z Kazimierzem Jagiellończykiem.

W przygotowanej przeze mnie tabeli dynastycznej panujący królowie polscy wypisani zostali tłustą czcionką, podałem również ich lata panowania. Przy innych przedstawicielach dynastii zapisałem datę śmierci. Przy żonach władców po gwiazdce cyfra arabska oznacza, która z kolei była to żona, a zapisany rok jest datą ślubu. Myślę, że warto poświęcić trochę czasu i wczytać się w tabelę dynastyczną dawnych władców Polski, którzy byli spokrewnieni z naszym wielkim królem Kazimierzem Jagiellończykiem.

Koronacja Kazimierza Jagiellończyka

25 VI 1447

Koronacja królewska była najważniejszym aktem państwowym. Stanowiła widomy znak suwerenności państwa i równości wobec innych monarchii europejskich. Ceremonia koronacyjna stanowiła jednocześnie akt religijny, w którym władca stawał się pomazańcem bożym. Koronacja Kazimierza była 12 koronacją królewską w historii Polski i siódmą, która odbyła się na Wawelu. Po śmierci Władysława w bitwie pod Warną w 1444 r., zapanowało faktyczne bezkrólewie. Kiedy po dwóch latach potwierdziło się z całą pewnością, że król Władysław nie żyje, Jagiellończyk został głównym kandydatem do tronu krakowskiego. Książę Kazimierz nie miał wątpliwości, kto może być władcą Polski. Jan Długosz zanotował wypowiedź Kazimierza, iż „gdyby kto mimo jego woli usiąść chciał na polskim tronie, tego uważać będzie za swego wroga i postara się wszystkimi siłami, aby go strącić z niego i wygnać”. Po długich rokowaniach zgodzono się, że Kazimierz, który przebywał na Litwie przybędzie 24 VI 1447 r. do Krakowa, aby oficjalnie objąć we władanie swe państwo. Wielki Książę Kazimierz zamierzając przyjąć koronę po ojcu i bracie wyrusza z Litwy przez Brześć, Lublin Sandomierz (gdzie spotkał się z matką królową Sonką), Nowe Miasto, Proszowice, aby przybyć już 23 VI do Krakowa.

Możemy dziś precyzyjnie odtworzyć ceremoniał, który towarzyszył koronacji patrona trąbkowskiego Gimnazjum. Z inicjatywy Zbigniewa Oleśnickiego na potrzeby koronacji Władysława Warneńczyka sporządzono nowy ceremoniał koronacyjny pod nazwą „Modus coronandi regum” (Sposób koronacji króla). Właściwy ceremoniał z iluminacjami zaginął, a zachowany, przeznaczony był dla mistrza ceremonii. Na 54 stronach mamy dokładny opis uroczystości, podzielony na oracje liturgiczne, omówienie gestów i ruchów przy ołtarzu. Dodatkowe zapisy, które umieszczone zostały nieznaną ręką, pozwalają przypuszczać, że według tych zasad koronowano wszystkich królów do Stefana Batorego i następnych tylko z drobnymi modyfikacjami. Samą koronację opisał nieoceniony Jan Długosz. Dysponujemy również opisami wszystkich następnych koronacji, które miały miejsce w Polsce do roku 1764. Szczególnie cenny dla naszych rozważań jest Pontyfikał Kardynała Fryderyka Jagiellończyka, spisany w 1493 roku zawierający opis ceremonii koronacyjnej Aleksandra. Mamy również do dyspozycji Pontyfikał Erazma Ciołka (biskupa płockiego), w którym znajdują się miniatury przedstawiające poszczególne etapy uroczystości. Koronacja Kazimierza składała się z czterech etapów: Wjazdu do Krakowa, procesji na Skałkę, właściwej koronacji i uroczystego przejazdu przez miasto. W piątek 23 VI popołudniu „Najjaśniejszy Majestat” wjechał uroczyście do miasta. Pierwszy spontanicznie witał Kazimierza lud, miejskie procesje, szkoły, Uniwersytet oraz arcybiskup gnieźnieński Wincenty, biskup krakowski, poznański i płocki. Jagiellończyk wjechał do Katedry, gdzie modlił się przed relikwiami św. Stanisława i złożył ofiarę w wysokości 500 florenów. Następnie udał się na spoczynek do zamku. W sobotę 24 VI w wigilię koronacji przyszły król miał przygotować się do właściwej ceremonii. Kazimierz pościł, rozdawał jałmużnę ubogim, spowiadał się i odbył pieszą pielgrzymkę z zamku na Skałkę do kościoła św. Michała, gdzie męczeńską śmierć miał ponieść św. Stanisław, który obok św. Wojciecha, był patronem Królestwa. Wieczorem zaprowadzono przyszłego króla do specjalnej łożnicy, gdzie przez noc oczekiwał na właściwą ceremonię. W niedzielę rano 25 VI do komnaty Kazimierza udają się panowie świeccy, biskupi, opaci z arcybiskupem gnieźnieńskim Wincentym Kotem z Dębna jako głównym Mistrzem ceremonii. Prawo do udzielania koronacji przez arcybiskupa gnieźnieńskiego potwierdził specjalnym przywilejem w 1451 roku król Kazimierz. Arcybiskup Wincenty był nauczycielem i wychowawcą Kazimierza w czasach jego młodości. Dostojników poprzedza chór śpiewaków (schola cantorum). Do komnaty monarchy wchodzą tylko biskupi. Arcybiskup podaje święconą wodę i podnosi Kazimierza przez podanie dłoni. Marszałek królestwa ubiera króla w biskupie szaty pontyfikalne. Humerał (biała szata okrywająca szyję i ramiona), albę (biała szata sięgająca do kostek), manipularz (opaska zakładana na lewe ramię), cingulum (pasek do przepasania), dalmatynkę (szatnia przypominająca ornat, ale z krótkim rękawem), kapę, używaną w czasie modlitwy w chórze katedry krakowskiej (uroczysta kardynalska szata liturgiczna), stułę (szeroki pas z haftowanymi krzyżykami zakładany na szyję), sandały i rękawice pontyfikalne. Strój miał podkreślać sakralność władcy. Pomnik nagrobny Kazimierza dłuta Wita Stwosza przedstawia go w takich właśnie szatach. Jagiellończyk ubrany został modo sacerdotis (na wzór kapłana), przy bijących dzwonach procesja udaje się na zamek. Kasztelan krakowski Jan z Czyżowa niesie koronę na złotej tacy, wojewoda krakowski, Jan z Tęczyna berło, wojewoda poznański Łukasz z Górki jabłko królewskie, wojewoda Sandomierski Jan Głowacz z Oleśnicy miecz (Szczerbiec oczekuje na króla w Katedrze położony na ołtarzu),  chorąży Królestwa niesie chorągiew z białym orłem w koronie na czerwonym tle. Po wejściu do kościoła insygnia zostają złożone na ołtarzu św. Stanisława. Ceremonię prowadzi arcybiskup gnieźnieński, w asyście sześciu biskupów, opatów ziemi krakowskiej i licznego duchowieństwa. Na początku biskup krakowski Zbigniew wygłasza krótką mowę, do ludu po polsku, do duchowieństwa po łacinie. Prymas Wincenty zadaje elektowi trzy pytania:

  • Chcesz wiarę świętą od katolickich mężów podaną zachowywać, dziełami sprawiedliwymi utrzymywać?
  • Chcesz Kościół otaczać opieką?
  • Chcesz królestwo od Boga tobie poruczone według sprawiedliwości przodków sprawować, rządzić i bronić?

Po odebraniu odpowiedzi, arcybiskup zwraca się do zebranych z pytaniem, czy chcą służyć nowemu królowi? Odpowiedzią jest powtórzenie staropolskiego okrzyku: „radzim, radzim, radzim”. Król wypowiada słowa przysięgi: „Sic me Deus adiuvat et hace Santa Dei Evangelia” (Niech mi Bóg pomoże i Jego Święta Ewangelia). Chór śpiewa prastarą litanię do wszystkich świętych, znaną od koronacji cesarza Ludwika Pobożnego w 816 roku w Moguncji.  W tym czasie biskupi udają się do kaplicy św. Katarzyny po oleje święte i przynoszą je w złotym naczyniu. Arcybiskup Wincenty całuje naczynie. Rozpoczyna się najważniejszy akt koronacji – Sacrum. Klęczącemu władcy biskupi zdejmują kapę i dalmatynkę oraz rozchylają albę. Arcybiskup namaszcza go kciukiem, znacząc krzyż na głowie, piersiach, łopatkach, ramionach i dłoniach. Wypowiadając słowa: „Namaszczam cię na króla olejem świętym w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Amen”. Od tej chwili staje się on pomazańcem bożym, pomocnikiem Chrystusa. Jeden z biskupów obciera namaszczone miejsca jedwabną materią. Po ewangelii a przed ofiarowaniem następuje wręczenie insygnii władcy. Klęczący pomazaniec otrzymuje Szczerbiec, którym kreśli trzy razy znak krzyża i uderza się nim w lewe ramię, pierścień i naramienniki. Wymienieni wcześniej dostojnicy podchodzą z koroną, jabłkiem i berłem. Koronacja odbywa się koroną Bolesława Chrobrego, najcenniejszą relikwią królestwa, widzialnym symbolem Corona Regni Poloniae (Korony Królestwa Polskiego). Koronę nakładają wszyscy biskupi. Berło otrzymuje Kazimierz do ręki prawej a jabłko do lewej. Po komunii następuje intronizacja. Arcybiskup sadza Kazimierza na tronie, mówiąc: „Siadaj i zatrzymaj teraz miejsce od Boga wyznaczone Tobie”. W Katedrze rozbrzmiewa hymn pochwalny „Te Ddeum Laudamus” (po łacinie śpiewa tę pieśń w uroczystych chwilach młodzież naszego Gimnazjum). Po „Te Deum” prymas zwraca się do króla: „Niech się utwierdzi ręka Twoja, a będzie sławiona prawica Twoja”, chór odpowiada: „Sprawiedliwość i mądrość wstęp zbawienia twego”. Biskupi, panowie koronni z całym kościołem wołają trzykrotnie: Vivat Rex. Ceremonia koronacyjna dobiega końca. Kazimierz Jagiellończyk panować będzie w królestwie przez następnych 45 lat. Należy zwrócić uwagę na ciekawy szczegół podany przez Jana Długosza, zaznacza on wyraźnie, że koronacja odbyła się „przed ołtarzem św. Stanisława w środku kościoła”. Inne koronacje odbywały się przed ołtarzem głównym, który w tym czasie nazywano „ołtarzem wielkim kościoła krakowskiego”. Nowy król ofiarował na ołtarzu świętego Stanisława w miejscu swej koronacji kwotę 100 florenów. Dar ten przypadł z mocy „prawa i zwyczaju” wspólnocie wikariuszy krakowskich. Po zakończonej ceremonii orszak królewski udał się na zamek, gdzie Kazimierz wyprawiał ucztę. Poza duchowieństwem w uczcie uczestniczyli: Matka króla, królowa Sonka, książęta mazowieccy, cieszyńscy, raciborski, oświęcimski bracia „Krzyżacy z Prus” wysłannicy (Wielkiego Mistrza).  Byli tam także książęta ruscy, panowie litewscy i wiele innych osób. Następnego dnia w poniedziałek 26 VI monarcha miał odebrać przysięgę wierności od mieszczan krakowskich, do której jednak nie doszło. Król z Wawelu udał się konno na rynek w asyście arcybiskupa i trzech biskupów. Na rynku w pobliżu tronu przygotowanego dla władcy doszło do sporu między książętami mazowieckimi Władysławem i Bolesławem a biskupami o to, kto ma zasiąść po prawej stronie Kazimierza. Biskupi opuścili rynek, udając się do swych domów. W tej sytuacji król nie zasiadł na przygotowanym dla niego tronie, nie przyjął również hołdu od mieszczan „ale okrążywszy rynek miasta, smutny wrócił do zamku”. Incydent ten zapowiadał, że nowy monarcha będzie musiał stawić czoła księciom kościoła i możnowładcom świeckim. Król znany z „żelaznego charakteru” był przygotowany na objęcie rządów i kierowanie losami królestwa. Koronacja była szczególnym theatrum sacrum, gdzie w świętym akcie pomazania, władca otrzymywał symbol swojej władzy i świętości, złotą koronę. Długim i mądrym panowaniem Kazimierz Jagiellończyk potwierdził, że w pełni zasłużył na tytuł wielkiego króla Polski.

Grobowiec Kazimierza Jagiellończyka na Wawelu.

Grobowiec Kazimierza Jagiellończyka należy do największych osiągnięć sztuki kamieniarskiej  polskiego gotyku. Zwiedzający turysta niestety nie może z bliska oglądać dzieła Wita Stwosza. Uniemożliwia to krata, która zamyka wejście do kaplicy p. w. św. Krzyża. Wejść do niej można tylko ze specjalnym pisemnym zezwoleniem, które wydaje gospodarz tego miejsca – Kardynał Franciszek Macharski. Osobiście tylko raz udało mi się obejrzeć grobowiec i to z pewnej odległości, kiedy to wpuszczano tam  kilkuosobowa grupę niemieckich turystów, trzymających dumnie w ręku kartkę z ręcznie wypisaną zgodą arcybiskupa krakowskiego.

Kaplica, będąca miejscem wiecznego spoczynku patrona trąbkowskiego gimnazjum, została wzniesiona w latach 1467 – 1477. Fundatorem był oczywiście Kazimierz Jagiellończyk i jego żona Elżbieta. Para królewska budowała ją z przeznaczeniem, że będzie to miejsce ich pochówku. Ściany kaplicy ozdobili artyści z krajów i kultury bizantyjskiej. Średniowieczny kronikarz określił je jako „more graeco”, na sklepieniu widnieje herb Polski i Litwy oraz rodowy herb małżonki królewskiej – herb Habsburgów. Sceny religijne na ścianach wymalowano złotem, jasną szmaragdową zielenią i intensywnym błękitem.

Artysta, wykonujący grobowiec, podpisał swoje dzieło. Przy tarczy herbowej Jagiellonów, znajdującej się u stóp króla, umieścił napis EIT STVOS, swój gmerek      oraz datę 1492. Podpis zostawił również pomocnik mistrza Jorga Hubera z Passawy. Grobowiec wykonany jest z marmuru, pochodzącego z okolic Salzburga. Kamień ten ma barwę czerwoną o odcieniach przechodzących od brunatnego do rdzawego, różowego z plamami i żyłami białymi, żółtymi i sinymi. Materiał bardzo trudny do obróbki, ale daje znakomite możliwości wielkiemu artyście. Grobowiec ma kształt tumby. Wyraz ten pochodzenia greckiego (tymbos), oznacza grobowiec w formie skrzyni przykrytej rzeźbioną płytą z wizerunkiem zmarłego. Wy miary grobowca są następujące: długość całości 262 cm, szerokość całości 153 cm, wysokość wraz z baldachimem 312 cm. Sama tumba (skrzynia grobowa) ma wymiary 215,5 cm / 101,5 cm / 122,5 cm. Grobowiec ustawiono na 25 centymetrowej podstawie z szarego marmuru.

Na płycie wierzchniej grobowca spoczywa postać króla. Nie w pozycji wyprostowanej, lecz bardziej dynamicznej, ułożonej nieco na bok. Wit Stwosz, który bardzo dobrze znał króla, przedstawił tu jego dokładną podobiznę „twarz podłużna, o wystających kościach policzkowych i zapadniętych policzkach; czoło dość wysokie; nos wąski, lekko garbaty; usta wydatne pod krótko wystrzyżonym wąsem; oczy osadzone głęboko, nad nimi silnie zarysowane łuki brwiowe; pod oczyma torby i zmarszczki; a wokół oblicza krótko przycięte włosy spływające szerokimi, fałdującymi pasmami”. Król przedstawiony jest w pełnym dostojeństwie władzy monarszej, w stroju koronacyjnym. Na głowie Jagiellończyka korona ze stylizowanych, splecionych liści ostów. Korona ta została wiernie odtworzona przez Pana Andrzeja Żukowskiego z Sobowidza i widnieje w herbie naszego gimnazjum. W ręku król trzyma jabłko i berło. Berło ma kształt okrągłej laski zakończonej ażurowym kwiatonem. Długie cienkie wytworne palce zdobią pierścienie. Po prawej stronie monarchy znajduje się jakby odłożony na bok niepotrzebny już miecz, którym posługiwał się prawdopodobnie ten ostatni polski król – rycerz. Na piersi króla kapę koronacyjną spina okrągła zapona. W jej wnętrzu widzimy postać nagiej rodzącej kobiety ze zwojem na głowie. Rodząca siedzi wśród liści akantu oraz rozsypanych pereł i kamieni. U stóp króla dwa lwy trzymają tarcze herbowe, domów Habsburgów oraz herb Korony. Orzeł z tej tarczy herbowej został wiernie odwzorowany na biało – czerwonych szarfach, które nosi poczet sztandarowy w gimnazjum. Postać Jagiellończyka została przedstawiona przez Stwosza w dramatycznej chwili konania „Głowa ułożona na poduszce odrzucona jest nieco w tył i przechylona na lewe ramię dramatycznym ruchem. Ostro rysują się napięte w skutek tego wysiłku ścięgna i pomarszczona skóra szyi. Pełne bolesnego wyrazu oblicze monarchy, o wstrząsających swą wymową szeroko otwartych, zmęczonych oczach, spieczonych gorączką, zaciśniętych ustach i udręczonym czole”.

Boki grobowca wykonano z czterech oddzielnych prostokątnych płyt. Przedstawiają one figury ośmiu płaczków trzymających parami tarcze herbowe najważniejszych ziem Polski. Płaczkowie uosabiają cztery stany ówczesnego społeczeństwa. Duchowieństwo, rycerstwo, mieszczaństwo, chłopstwo. Osiem kolumn podtrzymuje baldachim nad grobowcem. Na uwagę zasługują tu kapitele (głowice) kolumn. Przedstawiają one sceny ze Starego i Nowego Testamentu. Miniaturowe rzeźby postaci ludzkich nie przekraczają 19 cm, a wraz z długimi szatami dochodzą niekiedy tylko do 24 cm.

Głowica I   - Przedstawia trzy sceny: Stworzenie świata, Boga Ojca wręczającego Chrystusowi krzyż, Strącenie szatanów przez Archanioła Michała.

Głowica II   - Postać trzech aniołów symbolizuje Trójcę Świętą.

Głowica III   - Walka Samsona z lwem oraz zmagania Dawida  z Goliatem.

Głowica IV   - Przymierze Boga z Noe, opilstwo Noego.

Głowica V   - Zwiastowanie Joachimowi.

Głowica VI  - Zwiastowanie Marii Pannie, w tej scenie rzeźbiarz wyrył słowa znane każdemu chrześcijaninowi „ave gratia plena”.

Głowica VII   - Boże Narodzenie i opłakiwanie Chrystusa przez Marię Magdalenę i św. Jana.

Głowica VIII   - Sąd ostateczny, Chrystus jako sędzia świata błogosławi zbawionych i odtrąca potępionych.

Dzieło Wita Stwosza świadczy nie tylko o kunszcie rzeźbiarskim, ale również o erudycji mistrza. Całość ma głęboką wymowę teologiczno – filozoficzną. Grobowiec zapowiada już nową epokę w sztuce i rzeźbie, jaka przybędzie do nas z Florencji pod nazwą renesansu. Kronikarz, opisujący ostatnie dni życia monarchy, zanotował słowa, które wypowiedział przed śmiercią król. Kiedy medycy królewscy byli już bezradni na chorobę władcy i poinformowali go o tym, odpowiedział wtedy: „Więc tedy umrzeć”. Grobowiec Kazimierza Jagiellończyka to jedno z najsłynniejszych dzieł rzeźby nagrobnej nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie. Znawca, określając grobowiec, nazwie go niezrozumiałym dla wielu słowem kenotafium (z języka greckiego kenotaphion – próżny grób). Symboliczny grobowiec, który zwykle nie zawiera zwłok, a jest pomnikiem grobowym. Ciało naszego wielkiego króla, jak wiemy, spoczęło pod posadzką, na której Wit Stwosz ustawił grobowiec. Kilka chwil przed śmiercią ostatnim ruchem król odrzuca głowę w tył. Z twarzą udręczoną, ale spokojną, owinięty połą wielkiego płaszcza koronacyjnego z wszystkimi atrybutami swojej władzy, Kazimierz staje przed niepojętym dramatem kończącego się życia, przed majestatem śmierci.

Czy Kazimierz Jagiellończyk był w Trąbkach Wielkich?

Jan Długosz w swojej Kronice pozostawił wiele cennych informacji na temat podróży królewskich. W roku 1468 pisał, że król „wyjeżdżając z Sandomierza zwykłymi drogami, po spędzeniu Niedzieli Palmowej w Nowym Mieście Korczynie, 4 dni przed Wielkanocą,13 kwietnia, który przypadał we środę, przybył do Krakowa ze swoją żoną Elżbietą”. W następnym roku jak zwykle skrupulatnie odnotował: „Król polski Kazimierz wyjechawszy ze Lwowa po Świętach Wielkanocnych, we wtorek 11 kwietnia, tymi samymi drogami, którymi tu jechał, przybył we czwartek 27 kwietnia do Krakowa, został przyjęty uroczystymi procesjami i przemówieniem w języku polskim”. Kronikarz często używał określenia, że podróż odbywała się zwykłymi drogami. Z opracowanej przez Andrzeja Zbierskiego mapy, „Gdańsk, grody, stacje rybackie i główne drogi na tle Pomorza Gdańskiego w XII i XIII wieku” wynika, że jeden z głównych traktów do Gdańska wiódł ze Świecia przez Starogard, a następnie prawdopodobnie przez Trąbki Wielkie. Często uczęszczanym szlakiem była droga z Raciąża przez Skarszewy do grodu nad Motławą. Był jeszcze trzeci szlak biegnący przez miasta położone nad dolnym biegiem Wisły – Świecie, Nowe, Gniew, Tczew. Przytoczę teraz opis podróży Jagiellończyka do Gdańska w 1457 roku „gdańszczanie… wysyłają do króla wielu posłów i oznajmiają, jak wielkie niebezpieczeństwo grozi jemu i Królestwu, jeżeli szybko nie przybędzie, i błagają go gorąco, ażeby nie żałując nocy przybył do Gdańska i doprowadził swe sprawy do pomyślnego, zgodnego z jego życzeniem zakończenia. Ze Świecia przybył zaś we czwartek do Nowego, a w piątek do Starogardu. W sobotę nocował w pewnej wsi odległej o milę [od Gdańska]. A kiedy w niedzielę w uroczystość świętych Filipa i Jakuba przed południem miał wkraczać do Gdańska, wyszły następnie procesje ze wszystkich kościołów z ludzi wszelkich stanów, godności i płci [ubranych] w bardzo odświętne, błyszczące, przyozdobione szaty, by zobaczyć upragnionego króla. Bardzo piękne bowiem, sławne i wspaniałe wojsko królewskie wkroczyło do tak wielkiego miasta…W sławnym z towarów i bogatym nadmorskim mieście był zwykle wielki tłum, a szczególnie Czechów i Niemców, którzy zeszli się tutaj, ażeby zobaczyć to widowisko i zapoznać się z wyposażeniem wojska królewskiego, wzbudziło nie tyle podziw, ile osłupienie. A król Kazimierz okazał się przyjazny i życzliwy dla wszystkich zastępów, które mu wyszły naprzeciw. Wszystkie bez wyjątku witał z radością, co wyrażały zarówno jego twarz, jak i gesty”. Opisany uroczysty wjazd do miasta miał miejsce 26 kwietnia 1457 roku. Król przebywał w Gdańsku długo, bo do 8 czerwca, kiedy to przybył do Malborka. Przez prawie 6 tygodni gdańszczanie gościli monarchę i jego rycerstwo, okazując swą wdzięczność i hojność. Kronikarz określił, że mieszczanie „zaopatrywali obficie we wszystko” króla i jego otoczenie. Mogę zaryzykować stwierdzenie, że patron naszego gimnazjum był w Trąbkach Wielkich 25 kwietnia 1457 roku. Niestety, ku mojej rozpaczy nie spał w naszej wsi, ponieważ nie wymieniona z nazwy prze Długosza miejscowość oddalona była od granic miasta o około 10 kilometrów. Chyba, że wioska ta była oddalona od Gdańska o 2 mile, czyli o około dzisiejszych 20 kilometrów. Myślę jednak, że skrupulatny kronikarz dokładnie odnotował odległość, natomiast nie znał nazwy miejscowości, w której nocował król Kazimierz, w innym wypadku zapewne by ją podał. Skoro pierwsze wzmianki o kościele i parafii w Trąbkach Wielkich pochodzą z 1236 roku, orszak królewski nie mógł ominąć tak ważnej na tym szlaku miejscowości i kościoła. Ponadto chciałbym zadać pytanie: czy władca ominąłby miejscowość, „wiedząc” o tym, że za 546 lat będzie tu gimnazjum im. Kazimierza Jagiellończyka? Takiej przykrości z pewnością by nam nie zrobił.

PRIVILEGIA CASIMIRIANA

Przywileje Kazimierza Jagiellończyka dla miasta Gdańska

W dniu 6 marca roku 1654 profesor retoryki w Gdańskim Gimnazjum, Jan Piotr Titius (1619-1689) wygłaszał uroczystą mowę z okazji 200 rocznicy inkorporacji Prus do Korony. Oracja wydana została później drukiem pod łacińskim tytułem „Oratio secularis de Prussia liberata a Cruciferorum tyrannide”. Dokładnie 200 lat od dnia, kiedy kancelaria królewska w Krakowie wydała uroczysty akt wcielenia Prus Krzyżackich do Polski, profesor Titius tak przemawiał do znakomitych obywateli miasta: „I otóż dzień, którego uroczystość radośnie dzisiaj obchodzimy, dziękując Bogu Wszechmocnemu za Łaskę Jego niezmierzoną  i żadnym nie wypowiedzianą językiem. Oto dzień, który po dwóch wieków upływie wróciwszy znowu, w szczęściu zastaje przesławną Koronę polską, w szczęściu, którego jej zawziętość nieprzyjaciół tak mocno zazdrościła. Otóż dzień, który nam dał wszelkie prawa wolności i przywileje mieszkańców Królestwa Polskiego, w którym nam na równi z Polakami pozwolono królów obierać i koronować, który nam zachował, zatwierdził, pomnożył swobody, prawa i przywileje i nadania od książąt duchownych i świeckich, królów i panów uzyskanych... O szczęśliwy Monarcho Kazimierzu Jagiellończyku, wyryłeś na zawsze, na wieki wdzięczną pamięć w sercach potomnych. Twoim orężem zgaszono płomień niszczących wojen - a cudem wszechmocnego Boga stworzono niejako znowu Prusy, pod skrzydłami orlemi wśród ciągłego pokoju mile wypoczywające i odradzające się.”

Dlaczego gdańszczanie po upływie setek lat z wdzięcznością wspominali Króla Kazimierza Jagiellończyka? Czym patron trąbkowskiego Gimnazjum zasłużył sobie na taką wdzięczność?

Król Kazimierz wydał sześć przywilejów dla miasta Gdańska. Zostały one ogłoszone między 16 czerwca 1454 roku (Elbląg) a 6 września 1477 roku (Kraków).  Najważniejsze z nich, zwane wielkimi, zostały wydane 15 i 25 maja 1457 r. w Gdańsku. Przywilej wydany 15 maja 1457 roku kładł fundamenty pod przyszłą potęgę miasta. Był kamieniem węgielnym wyjątkowego znaczenia Gdańska w Rzeczpospolitej. Gród nad Motławą stał się dzięki tym prawom najbogatszym miastem w całym państwie. Przywileje wydane przez króla stworzyły spójny zespół praw miasta, nazwany przez historyków od imienia Kazimierza Jagiellończyka „privilegia Casimiriana”. Król w ciągu prawie 25 lat (1454-1477) wydał następujące prawa dla oddanego mu grodu:

  1. Gdańsk otrzymał znaczne obszary wiejskie należące dotychczas do krzyżackiego komturstwa. Były to posiadłości na Mierzei Wiślanej, Żuławach i Wyżynie Gdańskiej (między innymi bliski nam Warcz). W sumie ponad tysiąc kilometrów kwadratowych.
  2. Zlikwidowano stworzone przez Krzyżaków rozbicie Gdańska na cztery konkurujące ze sobą organizmy miejskie. Odtąd Główne Miasto, Osiek, Stare Miasto i Miasto Nowe (zwane również Młodym) będą stanowić jeden zespół miejski o takich samych prawach.
  3. Król przekazał mieszkańcom wszystkie zakłady przemysłowe, jakie wybudowali tu Krzyżacy, a przede wszystkim prawa własności do Wielkiego Młyna.
  4. Rada Gdańska uzyskała prawo obsadzania wszystkich kościelnych i świeckich urzędów w mieście z jednym wyjątkiem.
  5. Rada mogła wyznaczać wszystkich proboszczów w gdańskich kościołach z wyjątkiem proboszcza świątyni Najświętszej Panny Marii. Tego duchownego powoływał sam król i zastrzegał ten przywilej dla swoich następców – przyszłych królów Polski.
  6. Miasto uzyskało prawo do wydawania wilkierzy, czyli przepisów regulujących wewnętrzne sprawy mieszkańców. Krzyżacy nigdy nie zgodzili się na takie uprawnienia dla siedziby swej komturii.
  7. Monarcha zobowiązywał się, że nie będzie budował zamków w odległości 40 km od miasta.
  8. Mennica uzyskała prawo bicia złotej i srebrnej monety. Na awersie (strona główna pieniądza) musiał widnieć wizerunek i imię aktualnie panującego króla.      Na rewersie miał znajdować się herb miasta.
  9. Miasto uzyskało prawo kontroli Wybrzeża Bałtyku od granic Księstwa Słupskiego do Elbląga.
  10. Gdańsk mógł organizować walkę z piratami i swobodnie określać sposób karania schwytanych korsarzy.
  11. Miasto uzyskało prawo brzegowe na całym wybrzeżu. Majątek rozbitków przypadał królowi tylko wtedy, gdy nie można było ustalić właścicieli lub prawnych spadkobierców zatopionych okrętów.
  12. Król nie będzie nakładał nowych ceł i opłat morskich.
  13. Miasto uzyskało pełną swobodę w ustanawianiu i kasowaniu wszelkich podatków.  Cła morskie można było wprowadzić za zgodą króla.
  14. Zastrzeżono prawo swobodnego dostarczania towarów z Polski, Litwy i Rusi do Gdańska. Bez obowiązkowego przestrzegania prawa składu i przymusu drożnego.
  15. Tylko Rada Miasta mogła zezwalać na handel w mieście kupcom innych narodowości ( Anglicy, Holendrzy, Szkoci, Włosi).
  16. Utworzono urząd Starosty wybieranego przez Monarchę z ośmiu przedstawionych mu przez rajców kandydatur. Miał on czuwać nad interesami króla w mieście i pełnić funkcję zarządcy władcy.
  17. Król zniósł cło funtowe, o to wcześniej zabiegał Gdańsk i Hanza.
  18. Władze miejskie uzyskały prawo do pieczętowania dokumentów czerwonym woskiem.
  19. Burmistrzowie i rajcy miasta mogli nosić kosztowne futra i stroje zdobione złotem (Rada Głównego Miasta składała się z 4 burmistrzów i 14 rajców, a sąd miejski reprezentowany był przez 12 ławników).
  20. Gdańsk miał płacić królowi 2000 zł węgierskich rocznie, gościć monarchę z dworem przez 3 dni w roku. Miasto zobowiązało się do zbudowania murowanego dworu dla króla i utrzymywania stajni dla 200 koni oraz spichlerza na zboże królewskie. Wyznaczonym miejscem na siedzibę króla była Zielona Brama. Królowie jednak wynajmowali w czasie pobytu w mieście jedną z kamieniczek.
  21. Król Kazimierz zakazywał odwoływać się od sądów gdańskich do cesarza w sprawach świeckich i papieża w sprawach religijnych. Odwoływać się należało od wyroków sądu do króla, a w sprawach religijnych do biskupa włocławskiego.

Przywileje 13, 14 i 15 stanowią fundament potęgi Gdańska i stały się źródłem jego bogactwa. Gdańszczanie uzyskali w rzeczywistości wyłączne prawo handlu na terenie miasta. Szlachta polska musiała sprzedawać zboże, płody rolne i leśne kupcom gdańskim. A ci z kolei sprzedawali te towary obcokrajowcom. Równocześnie kupowali od zamorskich kupców towary luksusowe i sprzedawali je polskiej szlachcie.

Po zakończeniu wojny trzynastoletniej (1454 – 1466) na spotkaniu dyplomatów polskich   i gdańskich zgodnie stwierdzono: „nie słyszano, by jakiś władca tak szczodrze obdarował miasto tak wielką wolnością, jak jego Królewska Mość Gdańsk – i nie słyszano, by poddani tak wiele uczynili dla swego pana jak gdańszczanie”.

Co łączyło Karola Wojtyłę z Kazimierzem Jagiellończykiem?

W 1973 roku w kaplicy Świętokrzyskiej na Wawelu odbywały się prace porządkujące i konserwatorskie. Działania te prowadzono między innymi z inicjatywy ówczesnego dyrektora Państwowych Zbiorów Sztuki na Wawelu profesora Jerzego Szablowskiego. Jest rzeczą oczywistą, że jakiekolwiek badania w Katedrze mogły być wykonane za zgodą gospodarza tej świątyni Kardynała Karola Wojtyły. Archeolog Stanisław Kozieł wywiercił w murze, gdzie spodziewano się znaleźć grobowiec króla Kazimierza, otwór o średnicy zaledwie 2 cm i głębokości 90 cm. W ten sposób natrafiono na poszukiwaną komorę grobową. Następnie otwór powiększono i oczom badaczy ukazał się królewski grobowiec. Uczeni zorientowali się, że są pierwszymi ludźmi, którzy zaglądają tu od 1492 roku. Był dzień 7 maja 1973 roku. Nie było żadnych wątpliwości, odkryto doczesne szczątki jednego z największych monarchów w dziejach Polski. 19 maja 1973 roku Kardynał Karol Wojtyła przyszedł do badaczy na wizję lokalną. Na zebraniu razem z naukowcami i kapłanami z katedry, wysłuchawszy opinii wszystkich zebranych, wyraził zgodę na dalsze badania naukowe. Oficjalny komunikat z tego spotkania brzmiał: „Zebrani stwierdzili, że w komorze grobowej znajdują się szczątki szkieletu ludzkiego i drewnianej zbutwiałej trumny. Szczątki te są na miejscu, w którym był pogrzebany król Kazimierz Jagiellończyk. Układ szczątków wskazuje na to, że komora grobowa nigdy nie była otwierana. Ksiądz kardynał Karol Wojtyła jako gospodarz katedry wawelskiej za opinią zebranych wyraził zgodę na przeprowadzenie eksploracji i badań naukowych całej zawartości komory grobowej”.

Trumna była wykonana z wydrążonego pnia drewna o długości 220 cm, wysokości 55 cm i szerokości 60 cm przy ramionach zmarłego, zmniejszała swą szerokość do 36 cm przy stopach. W niej transportowano zwłoki królewskie z Grodna. Dłubanka miała  zapobiec przesuwaniu się ciała króla. Trumny w Krakowie przed pogrzebem prawdopodobnie nie otwierano. Król zmarł 7 czerwca 1492 roku i transport zwłok odbywał się w czerwcu i lipcu. Ciało Jagiellończyka owinięto w purpurową tkaninę altembasową, przetykaną srebrną nicią. W grobowcu nie znaleziono obuwia. Obok czaszki znajdowały się resztki miecza z zachowaną rękojeścią. Był to półtoraręczny, nieozdobny miecz bojowy, taki sam, jakim dokonuje się pasowania gimnazjalistów w Trąbkach Wielkich. Historycy odnaleźli koronę grobową, jabłko i berło wykonane ze skóry i pierwotnie prawdopodobnie pomalowane na żółto. Nawet po śmierci nasz patron okazał się skromnym i niewymagającym człowiekiem. Na dnie zbutwiałej trumny między kośćmi palców znaleziono jeden złoty pierścień z turkusowym oczkiem. Szkielet królewski z przedmiotami z trumny leżał w nienaturalnym przemieszczeniu na dnie komory. Zagadka chaosu w komorze grobowej została szybko rozwiązana. Pierwotnie trumna spoczywała na trzech żelaznych sztabach, 80 cm nad posadzką. Kiedy korozja zniszczyła żelazne podpory, trumna runęła na dno grobowca, powodując rozsypanie się kości monarchy. Przez następnych 5 miesięcy naukowcy pracowali nad królewskim szkieletem. Ksiądz Kardynał Wojtyła żywo interesował się wynikami badań. Był informowany o nich na bieżąco i często przychodził do kaplicy Świętokrzyskiej, która teraz zamieniła się w małe laboratorium badawcze.

18 października 1973 r. na Wawelu odbył się ponowny pogrzeb królewskiej pary (wcześniej odkryto grobowiec żony Kazimierza Elżbiety Rakuszanki). Kardynał Wojtyła zwrócił się do przybyłego episkopatu z Prymasem Wyszyńskim w następujący sposób: „Arcybiskup krakowski wraz z kapitułą metropolitalną i całym Kościołem krakowskim prosi dzisiaj o szczególną, niezwykłą posługę religijną. W związku z odnowieniem Kaplicy Świętokrzyskiej wydobyliśmy z największą czcią szczątki doczesne wielkiego króla Kazimierza Jagiellończyka oraz jego małżonki królowej Elżbiety, Matki Królów. Po badaniach naukowych pragniemy dzisiaj te doczesne szczątki naszych władców sprzed pięciuset lat pogrzebać powtórnie. Pragnę przypomnieć, że ostatnie podobne wydarzenie miało miejsce w roku 1869, kiedy otwarto grób króla Kazimierza Wielkiego i po zbadaniu grobu pogrzebano powtórnie doczesne szczątki ostatniego z Piastów. Zwracamy się do Waszej Eminencji, do Waszych Ekscelencji, ażeby zechcieli przewodniczyć temu aktowi religijnemu, przez który oddajemy zarazem cześć naszej polskiej i chrześcijańskiej przeszłości, a także potwierdzamy ciągłość dziejów za naszych dni”. W czasie homilii prymas Stefan Wyszyński zwrócił się ze słowami podziękowania skierowanymi do gospodarza wawelskiego wzgórza: „Szczęśliwa to okoliczność – Najdostojniejszy Kardynale Metropolito Krakowski, Stróżu Królewskiej Katedry – że wydobyłeś z jej podziemi najpotężniejsze prochy królewskie i ukazałeś je całemu Narodowi. Tym samym zwróciłeś myśli nasze ku przeszłości. Każesz nam myśleć o przedziwnym wieku, który napełnia nas dumą. Nie tylko dlatego, że w tych czasach Polska była najpotężniejszym imperium europejskim, ogarniającym niemal milion trzysta tysięcy kilometrów kwadratowych, ale że była wówczas także wyrazicielką wolności ducha Narodu, czemu dała wyraz już wcześniej na polach Grunwaldu”.

Kiedy ceremonia pogrzebowa dobiegła końca, Kardynałowie podeszli do katafalku, a Prymas przed trumnami królewskimi powiedział: „Królowi Nieśmiertelnemu Wieków powierzamy prochy króla Kazimierza Jagiellończyka i małżonki jego, królowej Elżbiety.” Ośmiu członków Bractwa Kurkowego dźwignęło dwie ciężkie ołowiane trumny. W tym momencie powoli i ciężko zaczął bić dzwon Zygmunta. Bił po raz pierwszy na pogrzeb tego wielkiego króla i jego żony. W kaplicy Świętokrzyskiej Karol Wojtyła dopełnił obrządku. Sypał na trumny łopatką ziemię i zapewne wypowiadał słowa, jakie mówi ksiądz na chrześcijańskim pogrzebie: „Prochem jesteś i w proch się obrócisz, ale Pan cię wskrzesi w dniu ostatecznym. Śpij w pokoju.” W ten oto sposób arcybiskup krakowski Kardynał Karol Wojtyła przyszły papież dokonał ponownego pogrzebu patrona Naszego Gimnazjum i oddał należną mu cześć współczesnego pokolenia Polaków.

Kalendarium wydarzeń

 

29 XI 1427

-         Narodziny w Krakowie przyszłego Króla Polski

PATRONA TRĄBKOWSKIEGO GIMNAZJUM.

21 XII 1427

-         Na chrzcie otrzymuje imię Kazimierz.

1 VI 1434

-         Umiera ojciec Kazimierza król Władysław Jagiełło.

2 III 1438

-         Panowie czescy na zjeździe w Chrudimiu wybierają Kazimierza na  swojego króla.

29 VI 1440

-         Kazimierz zostaje wybrany na tron wielkiego księcia litewskiego.

10 XI 1444

-         W bitwie pod Warną ginie jego starszy brat król Władysław (Warneńczyk).

23 IV 1445

-         Na zjeździe w Sieradzu panowie polscy obierają Kazimierza królem.

17 IX 1446

-         Kazimierz potwierdza unię polsko – litewską (unia personalna), ale nie podległość Litwy wobec Polski.

2 V 1447

-         Wielkim przywilejem wydanym w Wilnie Kazimierz potwierdza nienaruszalność i jedność księstwa litewskiego.

25 VI 1447

-         Koronacja Kazimierza Jagiellończyka na króla Polski w Katedrze Wawelskiej w Krakowie.

31 VIII 1448

-         Zawarcie układu z księciem moskiewskim Wasylem II Ślepym o rozgraniczeniu wpływów i nienaruszalności granicy między Litwą a Moskwą.

1451 - 1454

-         Konflikt króla z biskupem krakowskim kardynałem Zbigniewem Oleśnickim. Odsunięcie biskupa od wpływów na decyzje państwowe.

10 II 1454

-         Ślub z Elżbietą Rakuszanką córką cesarza niemieckiego Albrechta II.

20 II 1454

-         Poselstwo Związku Pruskiego zwraca się z prośbą o włączenie Pomorza Gdańskiego do Polski.

6 III 1454

-         Król wydaje akt inkorporacji Prus do Korony.

22 II 1454

-         (dokument antydatowany) Polska wypowiada wojnę Zakonowi Krzyżackiemu.

19 III 1454

-         Książę oświęcimski Jan składa hołd lenny królowi.

28 V 1454

-         Kazimierz przyjmuje w Toruniu przysięgę wierności od nowych poddanych.

15 IX 1454

-         W Cerekwicy pod Chojnicami król wydaje przywilej potwierdzający dotychczasowe prawa szlachty.

18 IX 1454

-         Klęska wojsk polskich w bitwie pod Chojnicami.

10 X i 16 XI 1454

-         W Nieszawie król potwierdza przywileje szlachty wielkopolskiej i małopolskiej. Przywilej ten wzmacniał role sejmików szlacheckich.

15 VIII 1456

-         Polska wykupuje od dowództwa wojsk zaciężnych za 190.000 złotych węgierskich: Malbork. Iławę i Tczew.

21 II 1457

-         Umowa o wykupieniu księstwa oświęcimskiego od Janusza III za 50.000 grzywien.

25 IV 1457

-         Prawdopodobny przejazd Kazimierza Jagiellończyka przez Trąbki Wielkie.

26 IV 1457

-         Uroczysty wjazd do Gdańska.

15 V 1457

-         Król wydaje wielki przywilej dla miasta Gdańska.

8 VI 1457


-         Uroczysty wjazd króla do Malborka, mieszkańcy składają hołd wierności nowemu władcy.

16 VII 1461

-         Zamordowanie Andrzeja Tęczyńskiego w zakrystii krakowskiego kościoła Franciszkanów.

21 IX 1461

-         Umiera matka Jagiellończyka królowa Sonka Holszańska.

15 I 1462

-         Ścięcie osób odpowiedzialnych za morderstwo A. Tęczyńskiego.

17 IX 1462

-         Zwycięstwo wojsk zaciężnych dowodzonych przez Piotra Dunina pod Świecinem w okolicach jeziora Żarnowieckiego.

27 V 1462

-         Podpisanie traktatu z królem Czech Jerzym z Podiebradów o przyjaźni i nieagresji. Kazimierz nie zgłasza pretensji do tronu czeskiego.

15 IX 1463

-         Zwycięstwo nad Krzyżakami w bitwie nad Zalewem Wiślanym.

19 X 1466

-         Podpisanie pokoju toruńskiego kończącego wojnę trzynastoletnią. Polska odzyskuje ziemię Chełmińską z Toruniem, ziemie Michałowską, Pomorze Gdańskie, Malbork z Żuławami, Elbląg, Tolkmicko i Dzierzgoń. Ziemie te będą teraz nazywać się Prusami Królewskimi. Biskupstwo warmińskie i chełmińskie przechodzi pod opiekę króla i zwierzchność archidiecezji gnieźnieńskiej. Mistrz Zakonu ma składać przysięgę wierności wobec króla Polski. Taką przysięgę tego dnia składa Wielki Mistrz Ludwik von Erlichshausen.

1470

-         Do Krakowa przybywa z Włoch Filip Buonaccorsi zwany Kalimachem,  propagator idei humanizmu.

21 VIII 1471

-         Koronacja w Pradze syna Kazimierza Władysława na króla Czech.

1473

-         W Krakowie powstaje pierwsza drukarnia założona przez Kaspra Straube z Bawarii.

8 XII 1474

-         Podpisanie rozejmu z królem Węgier Maciejem Korwinem kończy spory polsko – węgierskie o wpływy w Czechach.

1477

-         Do Krakowa z Norymbergii przybywa słynny rzeźbiarz Wit Stwosz.

1478 - 1479

-         Wojna popia (księża) o obsadę biskupstwa warmińskiego.

19 I 1478

-         Legat papieski Baltazar de Piscia zwalnia Zakon z przysięgi wierności Kazimierzowi i ekskomunikuje monarchę. Papież Sykstus IV tej ekskomuniki nie zatwierdza.

21 XI 1478

-         Zawarcie pokoju z królem Maciejem Korwinem w Wyszehradzie kończy spory polsko – węgierskie.

15 VII 1479

-         Biskup warmiński Mikołaj Tungen składa przysięgę wierności Kazimierzowi (biskup, który był powodem wojny popiej nie akceptowany początkowo przez króla).

19 V 1480

-         Umiera Jan Długosz.

30 VIII 1481

-         Ścięcie Michała Olelkowicza i Jerzego Holszańskiego. Spiskowali w porozumieniu z carem Iwanem Srogim planując zamach na króla i królewiczów.

4 III 1484

-         Umiera syn króla królewicz Kazimierz uznany za świętego 7 XI 1602 r. przez papieża Klemensa VIII. Ogłoszony zostaje następnie patronem Litwy.

15 X 1484

-         Hospodar Mołdawi Stefan składa królowi hołd uznając swe poddaństwo wobec niego.

8 IX 1487

-         Rozgromienie wojsk tureckich przez królewicza Olbrachta pod Kopystrzynem.

31 III 1489

-         Zawarcie rozejmu z Turcją. Ugruntowana została opinia o wielkiej potędze Polski, co uchroniło kraj od najazdów tureckich przez cały wiek XVI.

ok. 25 VII 1489

-         Wit Stwosz kończy prace przy Ołtarzu Mariackim w Krakowie

7 VII 1490

-         Obwołanie królewicza Jana Olbrachta królem Węgier (ostatecznie tron przypadł Władysławowi Jagiellończykowi).

7 VI 1492

-         Śmierć króla w Grodnie

11 VII 1492

-         Pogrzeb Kazimierza Jagiellończyka w Katedrze Wawelskiej

 



 

 

 

Do góry ^



 

 

Copyrights © 2011 Gimnazjum w Trąbkach Wielkich.